czwartek, 1 grudnia 2016

BLACK FRIDAY | WINTER FASHION

BLACK FRIDAY | WINTER FASHION

Hejka wszystkim!

Pewnie po tytule już wiecie o czym będzie ten post. Otóż tak, Black Friday! Chyba każdy kocha ten dzień, no bo przecież kto nie uwielbia zakupów, a tym bardziej zakupów z promocjami. Ale chwilka.. Co to jest właściwie to Black Friday? Już wam tłumaczę! 

Kiedy usłyszałam po raz pierwszy o tym dniu, zastanawiałam się długo co to może być.  Na początku stwierdziłam, że to dzień pecha, wnioskując po nazwie. Nigdy by mi do głowy nie przyszło, że ma to coś, a nawet dużo wspólnego z zakupami.  Otóż Black Friday to Amerykańskie święto wyprzedaży, które z roku na rok jest coraz bardziej popularne. Tak się stało, że zwyczaj piątkowych promocji zawędrował również do Polski. Święto obchodzi się zwykle po Święcie Dziękczynienia obchodzonego w Stanach oraz przed Świętami Bożego Narodzenia. Jak dla mnie to super rozwiązanie, bo w Black Friday możemy już zakupić świąteczne prezenty w dużo niższej cenie niż zwykle. Szkoda jednak, że ten zwyczaj w Polsce jeszcze nie dorasta do pięt temu Amerykańskiemu...
No ale cóż, myślę, że z roku na rok promocje będą coraz większe.

Ja niestety w to niesamowite święto nie wybrałam się na zakupy, ale to nie znaczy, że nic nie kupiłam! Postanowiłam przeszukać sklepy internetowe w celu znalezienia ciekawych promocji. Znalazłam ich mnóstwo! Jak dobrze wiemy, zima nadchodzi, więc trzeba zaopatrzyć się w ciepłe ubrania. Ja postanowiłam zamówić ciepłe sweterki, oraz porządne spodnie, gdyż w mojej szafie nadal króluje lato ;P  Co mnie zdziwiło, trafiłam na naprawdę korzystne promocje, bowiem znalazły się nawet do 80% ! Sądziłam, że w sklepach online trafie raczej na mniejsze promocje, a tu taka miła niespodzianka. Dla was też mam myślę, że miłą niespodziankę, bowiem Rabble też ma dla was ciekawe promocje, tym razem do sklepu Bon Prix. Sama kiedyś robiłam bardzo często zakupy w tym sklepie i mogę  szczerze powiedzieć, że jest on świetny! Nawet teraz znajdziecie tam szeroki asortyment ciepłych i ładnych ubrań zimowych! 
Gdy już zeszłam na temat Zimy... opowiem wam co tegorocznej zimy będzie modne i co ciekawego znajdziemy w sklepach! 


1. FUTRA

 Przede wszystkim dobrze nam  znane futra! Ja osobiście zakochałam się w nich i gdy tylko wyszukam jakąś ciekawą promocję na futerka to uwierzcie mi, że od razu znajdzie się ono u mnie. Nie dość, że milusie w dotyku i cieplutkie, to jeszcze takie piękne. Jednak Uwaga! Futra rzeczywiście są bardzo wspaniałe, jednak pamiętajmy, aby kupować sztuczne. Zwierzęta, które kończą jako futra nie dość, że są zabijane, to przed tym przetrzymywane w nieodpowiednich warunkach. Bądźmy empatyczni i oszczędźmy bólu tym istotom.


2.FALBANY


Kolejną rzeczą będą falbany.  Ja osobiście nie pokochałam ich, w niektórych stylizacjach falbany wyglądają naprawdę bosko, ale do większej części nie umiem się przekonać. 




3. STREET STYLE


Kocham modę za to, że wreszcie za duże ubrania stały się tak popularne! Jest nam wygodnie, a w dodatku świetnie wyglądamy. Oversize jest teraz właściwie wszystko, bluzy, swetry, płaszcze oraz kurtki!  Mam nadzieje, że moda na te ubrania będzie trwała jak najdłużej.

4. SATYNA


Satyna jest ostatnio u mnie bardzo uwielbiana. Wygląda według mnie wszędzie, stylizacje dzięki niej nie są takie nudne. Satynowe sukienki to po prostu cudo, muszę sobie w końcu taką sprawić ;D


5. AKSAMIT


I już ostatni, ale również przeze mnie ukochany jest aksamit! Moja miłość do niego jest bardzo podobna jak w przypadku satyny, oba w stylizacjach działają cuda. 




A wy, jak w tym roku obchodziliście Black Friday? Znaleźliście jakieś ciekawe promocje? :) 





wtorek, 22 listopada 2016

FALL

FALL


Jesień. Długie wieczory, opadające liście, melancholijne dni. Wszystko powoli zasypia. Dzień staję się coraz krótszy.  Niektórzy ją kochają inni nienawidzą.  Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy osób. 
Kocham tę porę roku za te długie wieczory, leniwe dni i spadające kolorowe liście... jednak w tym roku Jesień dała mi popalić.


Zaczęło się od niewinnego leniuchowania przez pogodę, a skończyło na wielkim spadku ocen.  Na początku się z tym zbytnio nie przejęłam. Dostałam nie za ciekawe oceny z biologii i historii.
Oczywiście stwierdziłam, że słaba ocena wynikła z tego, że testy były trudne. Jednak potem sytuacja się powtarzała, a testy nie były zbyt ciężkie,  inne osoby dostawały lepsze oceny.  Zauważyłam, że zaniedbałam siebie i mój cały fundament się burzy. Zaczęłam się tym martwić, gdyż nie po to go budowałam żebym teraz sama go niszczyła. Wzięłam się w garść.  Oczywiście to nie wszystkie problemy które zaistniały w tę porę roku. Usłyszałam od kilku osób, że w Jesień automatycznie spada im samopoczucie. Ja na ten fakt byłam bardzo zdziwiona- nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam...aż do tegorocznej jesieni. Zaczęło się to jakoś w październiku. Może na pierwszy rzut oka nie było jak tego poznać, ale w szkole chodziłam nadąsana, pogrążona myślami i często z bólem brzucha lub głowy.  Przychodząc do domu, wykonywałam swoje obowiązki, a następnie od razu szłam w złym humorze spać, ewentualnie przeglądałam smutne obrazki na tumblr lub oglądałam dramaty. I tak dzień w dzień. Żyłam taką rutyną. Najchętniej to cały dzień spędziłabym w łóżku jedząc słodycze, ale przecież nie mogłam tego robić, ze względu na dietę, co również było powodem mojego rozdrażnienia. Wszystko dookoła mnie irytowało, nawet głupia piosenka w radiu, która mi się nie spodobała była powodem mojej wściekłości. Ale powiedziałam sobie dość. Chciałam to jak najprędzej zmienić, bo myśląc o tym jak marnuje swój czas, czułam się jeszcze gorzej niż wcześniej.


Zaczęłam swoją jesienną "przemianę" i dodanie sobie energii od zrobienia postanowień na dany miesiąc. Na mnie takie postanowienia bardzo działają, kiedy mam zapisany cel na papierze muszę go zrobić, bo inaczej źle się czuje.  Od razu po zapisaniu "ocenowych celów" zdobyłam kilka piątek. Nie były może one z ważnych testów, tylko poprawek, ale sam fakt, że chciało mi się znowu tego uczyć i pójść na tą poprawę mnie cieszy. 

Kolejną rzeczą którą wymyśliłam ostatnio (tym razem coś na poprawę humoru) jest słoik z miłymi cytatami na jesień. Niby taka zwykła rzecz, a bardzo cieszy. Zawsze, gdy czytam takie motywujące cytaty aż mi się bardziej chce żyć, hahah.

Chyba najbardziej oczywistą rzeczą jest... jedzenie! W Jesień postanowiłam się odchudzać i starałam się ograniczać ilość słodyczy. Mogło to wywołać też mój zły humor, bo przecież dobre jedzenie bardzo poprawia samopoczucie. Zwłaszcza moja ulubiona gorąca czekolada, którą piję prawie codziennie. Daje mi mnóstwo energii na dzień, normalnie bardziej skuteczna od kawy, hah.

Następną czynnością są zakupy. Jeśli ktoś mnie zna, to na pewno wie, że mogłabym codziennie jeździć na zakupy, nawet bez pieniędzy, hahah. Chodzenie i oglądanie ubrań może jest bezsensowne, ale ja to naprawdę lubię. Zawsze po zakupach nawet jak nic nie kupie, lepiej się czuje. A jeśli już mowa o zakupach...
 Razem z Rabble mamy dla was kolejne świetne kupony promocyjne! Tym razem coś dla takich samych miłośniczek ubrań jak ja. Wystarczy, że klikniecie w ten LINK , a znajdziecie mnóstwo promocji do sklepu "La Redoute". Serdecznie zapraszam na stronę Rabble!

Już ostatnimi czynnościami które pomagają mi przetrwać tegoroczną jesień są dobre, śmieszne książki, filmy i seriale. Jakoś nigdy mnie nie ciągnęło do komedii, a teraz mogłabym je oglądać i czytać codziennie.  Jednymi z moich ulubionych seriali i filmów komediowych są Jaś Fasola, Głupi i Głupszy, Tylko mnie kochaj oraz Plotkara. Książek przeczytałam nieco mniej, ale są jak najbardziej godne polecenia. Są to m.in  Bridget Jones oraz Mistrz i Małgorzata. 







Kochani, to już wszystkie moje rady dotyczące jesiennej chandry. Myślę, że niektórym te porady jeszcze się przydadzą. Jestem ciekawa, co wam poprawia humor w taką pogodę. Chętnie poczytam w komentarzach, co poprawia wam samopoczucie! 



środa, 2 listopada 2016

TAKE ME AWAY | RABBLE

TAKE ME AWAY | RABBLE


 Hejka Wszystkim!

To już drugi post przy którym pomaga mi Rabble! Temat na który wpadła współpraca bardzo mi się spodobał , przyjemnie będzie mi o tym pisać. Sama kiedyś chciałam napisać notkę tego typu.  Głównym tematem posta jest "Gdzie chciałabyś pojechać?". Ja osobiście kocham podróże i wszystko co związane z nimi, zawsze chętnie  oglądam i czytam relacje z różnych wypraw. Bardzo się cieszę, że teraz ja będę mogła zrobić coś podobnego :)


Jeśli moi znajomi to czytają, to pewnie domyślili się, gdzie chciałabym wyjechać. Oczywiście jest to USA, a konkretnie California, która jest uwielbiana przez większość ludzi. 





Od paru lat marzę o wyjeździe do Californii. Według mnie to najpiękniejsze miejsce na ziemi.
California nazywana jest "złotym stanem" ze względu na to, że jest najbogatszym stanem USA. Jak dla mnie powinni ją też nazywać "słonecznym stanem", gdyż klimat jest raczej gorący. Moim ulubionym miastem znajdującym się w Californii jest Los Angeles. To miasto często nazywane jest "miastem gwiazd". Słynie z fantastycznego śródziemnomorskiego klimatu i pogodnych ludzi. Bardzo łatwo można tam nawiązywać nowe znajomości, ludzie są raczej tolerancyjni i otwarci na rozmowy, co jest dla mnie wielkim plusem, gdyż w Polsce tego co po niektórych nie widać. 


Tyle wspaniałych miejsc jest w Californii, więc gdybym otrzymała możliwość pobytu w niej, co bym zwiedziła?


Na pewno na pierwszym miejscu znalazłaby się Aleja Gwiazd znajdująca się w Hollywood.  Często widziałam ją chociażby w telewizji i chętnie zobaczyłabym na żywo. Mimo, że to tak naprawdę zwykły chodnik to chciałabym zobaczyć jak to wygląda w rzeczywistości i czy bardzo różni się od tej alei pokazywanej w telewizji.


Kolejnym miejscem byłoby na pewno moje ukochane miasto, czyli Los Angeles. Nazywane jest miastem aniołów, można je pokochać lub znienawidzić, ja na pewno należę do tej pierwszej grupy osób. Będąc w centrum tego miasta nie da się nie zauważyć luksusu i przepychu. Pełno willi, drapacze chmur, jeżdżące dookoła drogie samochody. Będąc w tym mieście nie można przegapić wielkiego napisu "Hollywood" znajdującego się na dużym wzgórzu. Jak dla mnie wielkim minusem tego miasta są ceny. Powalają na kolana, dlatego większość turystów będącym w tym mieście robi "window shopping", czyli oglądanie wystaw najsławniejszych i najdroższych firm świata.

Podsumowując-  Jeśli ktoś poszukuję miejsca w którym może się zabawić, jest duży przepych, luksusowe ulice to California jest właśnie dla niego. 
Spokoju tam raczej nie zastaniemy- przynajmniej nie w nocy, hah.  Mam nadzieję, że kiedyś moje marzenia się spełnią i rzeczywiście dostanę możliwość pobytu w Californii, byłoby super :)

Przygotowanie.



Kolejnym punktem posta będzie przygotowanie do podróży. Chciałabym wam opowiedzieć jak ja przygotowuję się do wyjazdu, co ze sobą zabieram itp.


Gdybym miała możliwość wyjazdu do Californii na pewno zabrałabym ze sobą przede wszystkim stroje kąpielowe- bez tego ani rusz! Mnóstwo topów, krótkie spodenki, spódniczki i sukienki- ostatnio je pokochałam, hah. Na wszelki wypadek zabrałabym kilka par długich spodni oraz bluzę. Nigdy nie wiadomo, może pogoda by mnie akurat zaskoczyła. Oczywiście nie mogę zapominać o butach! Na pewno w mojej walizce znalazło by się kilka par sandał i japonek, ale ja nawet na wielkie upały i tak preferuję trampki i buty sportowe, wiec na pewno zabrałabym ze sobą convers'y i superstar'y.  Z kosmetyków na pewno znalazłoby się mnóstwo olejków do opalania, kremy z filtrem i inne produkty ochronne. Nie mogło by się obejść bez mojego kremu bb z U12, pomadek z Golden Rose, które kocham, pudru z Eveline oraz cienia do brwi z Wibo. Już ostatnimi rzeczami jakie zabiorę będą akcesoria, biżuteria, sprzęty elektroniczne itp.
Z biżuterii za dużo nie zabieram, nie lubię jej zbytnio nosić. Na pewno wezmę moje dwa naszyjniki- srebrny i pozłacany z mohito oraz zwykłe bransoletki wykonane z czarnego sznurka. Obowiązkowo zabieram telefon i laptop , bez tego nie dało by się przeżyć ;P . Przydałyby się też słuchawki i jakaś książka- na długie podróże idealna by była moja ukochana seria "Rywalki".



 Okej, to już chyba wszystko co bym zabrała, przejdźmy teraz do przygotowywania się do podróży.
Nie robię tu nic specjalnego, bo podczas podróży najważniejsza jest wygoda. Ubieram na siebie moje ulubione dresy z Calzedonii oraz jakiś zwykły t-shirt. Włosy związuję w luźnego koka lub robię warkoczyki. Z makijażem będzie też ubogo- nakładam tylko mój krem siarkowy z barwy a następnie krem bb oraz pomadkę nawilżającą usta.
I to tyle, jestem gotowa do podróży!


Ale to jeszcze nie koniec tego posta. Kochani! Firma Rabble przygotowała dla was kolejne świetne promocje. Skoro jesteśmy przy temacie podróży mam dla was kody rabatowe- KODY RABATOWE Hotels.com oraz KODY RABATOWE Booking.com. Jeśli ktoś wybierałby się w niedalekiej przyszłości na jakiś wyjazd to naprawdę zachęcam was do skorzystania z kodów, dzięki nim dużo zaoszczędzicie. Dla każdego coś się znajdzie, dlatego warto chociaż przejrzeć i może akurat na coś ciekawego trafcie :)






A wy, jakie miejsce najchętniej byście zwiedzili?

PS. Dodałam w tym poście zdjęcia z wakacji, gdyż temat posta, czyli podróżowanie bardzo kojarzy mi się właśnie z wakacjami. Ponadto bardzo lubię te zdjęcia :)

piątek, 28 października 2016

CAN I GET A SATANIST? | HALLOWEEN

CAN I GET A SATANIST? | HALLOWEEN

Hejka Wszystkim!


Już w poniedziałek Halloween! Kto razem ze mną kocha to święto i z niecierpliwieniem go wyczekuję? Ja odliczam od roku do tegorocznego Halloween i w sumie, szybko to zleciało, dokładnie pamiętam jak zaczynałam odliczanie. Jakby to było wczoraj, haha.
Halloween ma wiele swoich świetnych stron, jednak są też te gorsze. I o tym właśnie będzie ten post.


Pewnie wiecie, że jest wiele fanów Halloween i ten zwyczaj zbierania cukierków w kostiumach powoli przychodzi do Polski. Jednak jest też dużo przeciwników tego święta. Ja osobiście nic nie mam do tych ludzi, którzy tego nie obchodzą- ich sprawa, nie będę się wtrącać. Bardzo irytuje mnie to, że niektórzy ludzie, którzy są temu przeciwni nie mogą zaakceptować, czy chociażby tolerować ludzi obchodzących ten zwyczaj. Od razu muszą po obgadywać ich, bo jaka ta osoba nie jest zła, satanista z niej. No proszę was ludzie, to nie jest odprawianie modlitwy do szatana tylko zwykła dziecięca zabawa zbierania cukierków w kostiumie. Zupełnie tego nie rozumiem, to tak gdyby przezywać kogoś przez to, że przebrał się na karnawał. Najgorsze jest to, że właśnie najmniej tolerancyjni są dorośli ludzie, którzy potrafią nakrzyczeć dziecku w twarz, że nie obchodzimy w Polsce Halloween, tylko Wszystkich Świętych.  Doświadczyłam tego na sobie. Jakoś 4 lata temu, kiedy miałam 10 lat i pierwszy raz obchodziłam Halloween zapukałam z koleżanką do mojej starszej sąsiadki. Nie otworzyła nam drzwi, tylko przekrzykiwała się przez nie, że jesteśmy "chacharami", zadzwoni po policję, egzorcystę i żebyśmy od niej sobie poszli. Bardzo się wystraszyłyśmy i szybko od niej poszłyśmy. Kiedy byłyśmy już dalej od jej domu, ta sama pani postanowiła wyjść na ulicę do sąsiada i krzyczeć do niego, "Ej, a u ciebie też były te chachary". Rozumiem, że ta pani jest starsza i miała prawo się przestraszyć, czy zdenerwować, no ale kurczę my nie byłyśmy jakoś bardzo straszne przebrane i mogła to jakoś inaczej powiedzieć. Ona nas chyba bardziej przestraszyła niż my ją. To już nie jest przyjemne, kiedy coś takiego przytrafiłoby się młodszemu dziecku mogło by się naprawdę mocno wystraszyć i zniechęcić. Musimy pamiętać, że to tylko zabawa, może media i kościół twierdzą, że to satanistyczne obrzędy, jednak to nie musi być prawda. Jak dotąd dużo osób to obchodziło i w Polsce raczej nikomu nic się nie stało. Nawet jeśli byłoby to satanistyczne to ludzie nie obchodzący Halloween nie powinni się wtrącać w to czy ktoś to obchodzi czy nie- to tylko i wyłącznie ich sprawa.
A wy? Co sądzicie o Halloween? Obchodzicie je? :)









piątek, 14 października 2016

MIDDLE SCHOOL IS PURE EVIL

MIDDLE SCHOOL IS PURE EVIL
Hejka Wszystkim!

Pewnie wiele razy słyszeliście chociażby z telewizji, że gimnazjum to edukacyjne samo zło. Siedlisko patologii, agresji i wszelkiego szkolnego zła. I pewnie też wiecie o likwidacji gimnazjum, w celu usunięcia tego zła. Nie sądzę, że to rozwiążę problem prędzej go pogorszy, gdyż dużo uczniów nie jest za likwidacją gimnazjów, podobnie jak ja. Ta szkoła bardzo mnie zmieniła i to na lepsze, podstawówki nienawidziłam.


W gimnazjum zaczęłam poważniej podchodzić do nauki i patrzeć w przyszłość. Jednym słowem stałam się dojrzalsza i z czasem cały czas się zmieniam. Uczę się na swoich błędach i zdobywam nowe życiowe doświadczenia. Natomiast w podstawówce, byłam po prostu dzieckiem. Nie mam się zresztą co dziwić skoro nauczyciele zamiast plusika dawali nam naklejki i traktowali pobłażliwie jak dzieci.  Ja w podstawówce nie podchodziłam do niczego poważnie. Ocenami się nie przejmowałam, bo wystarczyło na koniec zrobić dodatkową pracę i już się miało wyższą ocenę.  Fakt, to jest super, no ale kurczę niczego nas nie uczy. Te dzieci które będą chodziły 8 klas do podstawówki i będą nadal traktowane pobłażliwie nie będą wiedziały co zrobić w szkole średniej, gdzie jest już naprawdę wysoki poziom. Gimnazjum to takie przygotowanie nas do szkoły średniej i wg mnie to jest świetne, bo młodzież która ukończyła gimnazjum, będzie lepiej przygotowana do pójścia do szkoły średniej niż młodzież kończąca 8 klas podstawówki. Dodam też, że dla mnie dużym plusem jest to, że po roku gimnazjum już mam dużo wspaniałych wspomnień, a po podstawówce nie zostało mi nic. Nie chce nawet wracać wspomnieniami do podstawówki, bo źle ją wspominam, nie to co gimnazjum. 
Teraz pewnie ktoś pomyśli, no tak wspaniałe wspomnienia, a ile patologii i agresji w tych wspomnieniach. Szczerze? Jestem w 2 klasie gimnazjum i  tak, spotkałam się z tą "patologią", ale ona występuję tylko w pojedynczych przypadkach, większość uczniów są naprawdę sympatyczni i pomocni. Spotykałam się nawet z przypadkami, że uczniowie z podstawówki palili papierosy, więc nie sądzę, że likwidacja gimnazjum coś tu zmieni. Nie rozumiem też tego po co politycy zadają sobie  tyle trudu, żeby teraz wszystko niepotrzebnie zmieniać, czy oni są aż tak głupi, że myślą, że likwidacja cokolwiek tu wskóra?



Na koniec chciałam jeszcze was zaprosić na bloga mojej przyjaciółki, który jest naprawdę świetny. Bardzo często właśnie ona mi pomaga z moimi błędami ortograficznymi i językowymi w notkach, za co serdecznie jej dziękuję :)


czwartek, 22 września 2016

PINK SKIRT

PINK SKIRT


Hejka Wszystkim!

Czy zastanawialiście się kiedyś jak powstają ubrania z H&M, Mango itp? A może raczej w jakich warunkach ludzie je wytwarzają? Chciałabym wam dziś trochę przybliżyć ten temat.


Zacznijmy od tego, że fabryka wytwarzająca te ubrania znajduję się w Kambodży. To państwo znajdujące się w południowo- wschodniej Azji. W fabryce pracują głównie dzieci i młodzież dla szwedzkiego potentata odzieżowego. Wielu z was pomyśli, że to tylko praca w fabryce. To nie to samo co np. głodujące dzieci z Afryki. Jednak to, w jakich warunkach muszą wykonywać tą żmudną pracę, zamurowało mnie. Jeszcze za jakie pieniądze. Nawet dzieciom poniżej 15-tego roku życia narzuca się nie ludzkie tempo i normy pracy. Z wywiadu które przeprowadziło ok. 73 pracowników fabryk tekstylnych w Kambodży, wynika to, że dzieci są zastraszane i czasem nawet brutalnie traktowane. Doszło nawet kilka doniesień, że w jednej wytwórni pracującej dla szwedzkiego odbiorcy pracownicy zaczęli tracić przytomność z powodu wyczerpania i wdychania wyziewów substancji chemicznych stosowanych w produkcji. Z kolei w innych fabrykach zatrudniono 12 letnie dzieci, które pracowały po 14 godzin za głodowe stawki. Oczywiście starsi musieli więcej wytrzymać. 
To dla was nadal nic? Dodam, że ludzie pracujący w fabrykach są zmuszani do szycia tych ubrań, a zarabiają oni 3 dolary za kilkanaście godzin tej niewolniczej pracy. Pracownicy fabryk pozwalają sobie na zakupy w firmach dla których pracują ( Mango, H&M )  tylko 2 razy w roku, bo np. różowa spódniczka marki H&M kosztuję tyle samo, co miesięczny czynsz za mieszanie, czyli 35 dolarów. Tym ludziom taka pensja właściwie wystarcza tylko na zaspokojenie podstawowych potrzeb, jak woda, ogrzewanie, czynsz i jedzenie. 
Dla nas te koszulki są tanie. Niestety ktoś musi głodować, żeby była taka tania.

Podsumowując, ten przemysł odzieżowy produkuję ok. 4 miliardy dolarów rocznie, dla kraju na zlecenie popularnych marek. Niestety ludzie którzy go napędzają, otrzymują ok. 100 dolarów miesięcznie, pracując po kilkanaście godzin na dobę, przez 6 dni w tygodniu , w katastrofalnych warunkach. Odpowiedzialność za to ponoszą nie tylko wymienione wcześniej marki, ale także klienci, czyli my wszyscy. Czy kupienie głupiej różowej spódnicy z Mango jest  aż tak ważne? Może byśmy trochę ograniczyli kupowanie w takich firmówkach? Może by to pomogło pracownikom fabryk? 
Nie pomoże to zbyt wiele, ale zawsze coś no nie? 
Niżej zostawiam wam linka do zwiastuna serialu o Kambodżańskiej fabryce. Może ktoś z was chciałby widzieć jak to wygląda ;)






Jeśli post Ci się spodobał, zaobserwuj lub skomentuj! :D


wtorek, 23 sierpnia 2016

And If I Stop Eating? Anoreksja / Bulimia

And If I Stop Eating? Anoreksja / Bulimia


Hejka Wszystkim!
W tym poście chciałabym poruszyć temat ludzi z przesadną dietą lub po prostu głodzących się. Inaczej ich nazywając, anorektykach.

Ostatnio natknęłam się na youtubie na filmik właśnie o ludziach z anoreksją lub bulimia. Oglądając to przeraziłam się. To co oni zrobili ze swoim ciałem przechodzi ludzkie pojęcie. Dało im się policzyć kości, bo było je widać, a wyglądali tak,  jakby się mieli zaraz przewrócić i rozpaść na kawałki. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że zrobili to ze względu na innych lub prace. Ludzie w kółko powtarzali im, że są za grubi np na prace modela czy modelki, muszą zrzucić ten tłuszcz. Oczywiście większość ludzi takim komentarzem by się przejęła, tak samo oni. Chcieli na szybko stać się chudzi, chociaż, że przed tym byli naprawdę szczupli i piękni, Nie zdawali sobie sprawy, że mogą się uzależnić od nie jedzenia i grozi im to śmiercią. Niektórzy z nich trafili do szpitala, na szczęście nic poważnego im się nie stało.

Do czego dążę w tym poście? Chodzi mi o to, aby przez ludzi wokół nas, pasje lub prace nie niszczyć sobie życia, bo mamy je tylko jedno, nie przeżyjemy go drugi raz. Dużo osób chce szybko zrzucić kilogramy (chociaż że i tak są chudzi) i zaczynają się wplątywać w tą nieszczęsną anoreksje czy bulimie, która tak szybko uzależnia, że nie zauważymy, że przy wzroście 170 cm ważymy 35 kg.  Sama kiedyś myślałam nad bulimią, jednak po obejrzeniu tych wszystkich filmików stwierdziłam,że boje się, że się uzależnię. I dziękuję sobie do dziś za to, że nie zaczęłam się głodzić. Nie powinniśmy się ograniczać przez to że ktoś nam coś powiedział, jemy ile chcemy i kiedy jesteśmy głodni, sami decydujemy  o tym co robimy, bo to nasze życie. Przez ludzi nie możemy rezygnować z czegoś i się niszczyć, pamiętajmy, że Ci ludzie kiedyś sobie pójdą, my zamartwiając się ich głupią krytyką tracimy tylko cenny czas i niszczymy się.





Copyright © 2014 Unrealizable , Blogger